Kilka kilometrów za Bahlą, skręciliśmy do miejscowości Al Hamra. Po drodze minęliśmy stado wielbłądów pędzonych przez miejscowych beduinów. Oryginalny widok, którego najprawdopodobniej nigdzie indziej nie zobaczymy. Przejechaliśmy skręt do jaskiń Al Hoove z podwodnym jeziorem, stalaktytami i stalagmitami. Jednak w tym momencie naszym celem była wioska Al Misfah położona na krawędzi wąwozu. Do wioski prowadziła kręta, jednostajnie wznosząca się w górę droga. Pełen niecierpliwości stanąłem niespodziewanie przed wjazdem do wioski, która była zbudowana z kamieni na kamieniu (na skale). Zewsząd była otoczona gajem bajkowych palm bananowych i daktylowych. Mieszkańcy wioski – kobiety - nieśmiało spoglądały z okien na nowych przybyszy, a my kroczyliśmy z ciekawością w głąb mieściny. Weszliśmy w labirynt korytarzy, spoglądając w lewo i prawo na kamienną zabudowę mijanych domostw. Część z nich była już opuszczona. W pewnym momencie schodami zeszliśmy do małego zbiornika wodnego, w którym pływał miejscowy chłopak. Na tle otaczających go palm wyglądał, jak Mowgli z „Księgi Dżungli”. Dalej przeszliśmy palmową promenadą, mając nad sobą wioskę, a z drugiej strony pomarańczowo – brązowe ściany wąwozu. Tak weszliśmy do wioski od góry, schodząc powoli do rozstaju dróg. Przy sklepie z pamiątkami siedziało dwóch tubylców, którzy wyglądali, jak postacie z muzeum figur woskowych. Chętnie pozowali do zdjęć.
Zjeżdżając ze wzniesienia gór Al Hanjar, roztaczała się przed nami panorama na Al Hamra i okalające go wzniesienia gór, oświetlonych zachodzącym słońcem. Czas było wracać do Muscatu.
A few miles out of Bahla, we turned to the village of Al Hamra. Along the way we passed a herd of camels driven by local Bedouins. The original view, you probably will not see anywhere else. We drove to the caves turn Al Hoova with underwater lake, stalactites and stalagmites. However, at this point, our objective was the village of Al Misfah located on the edge of the ravine. Winding led to the village, rising steadily up the road. Full impatience suddenly stood before the entrance to the village, which was built of stone on stone (on the rock). Everywhere was surrounded by a palm grove fabulous banana and date palms. The villagers - women - shyly looked from the windows of the new arrivals, and we walked in with curiosity into the townships. We have entered a maze of corridors, looking left and right to the stone buildings you pass houses. Some of them had already been abandoned. At one point we went down the stairs to a small body of water in which swam a local boy. Against the background of the surrounding palm trees looked like Mowgli from "The Jungle Book". Next we went palm promenade, together with the village, and on the other hand, orange - brown canyon walls. So we walked into the village from the top, descending slowly to the fork in the road. At the gift shop were two natives, who looked like characters from a wax museum. We are happy to pose for pictures.
Going down a hill mountains Al Hanjar, evoked in front of us at Al Hamra panorama and mountain hills surrounding it, lit by the setting sun. It was time to go back to Muscatu.
Going down a hill mountains Al Hanjar, evoked in front of us at Al Hamra panorama and mountain hills surrounding it, lit by the setting sun. It was time to go back to Muscatu.